🦕 Ślady Dzikich Zwierząt W Polsce

Pływaczewski W., Inicjatywy Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnej – INTERPOL na rzecz ochrony dzikich gatunków zwierząt, „Prokuratura i Prawo” 2011, nr 10, s. 5–20. Pływaczewski W., Międzynarodowa współpraca policyjna w zakresie przeciwdziałania przestępczości związanej z nielegalnym handlem chronionymi gatunkami Jednocześnie specjalistka przypomina, że właściciele kotów muszą zaszczepić swojego pupila w ciągu 30 dni od momentu ukończenia przez kota 3. miesiąca życia, a następnie nie rzadziej niż co 12 miesięcy od dnia ostatniego szczepienia. Mieszkańcy zagrożonych terenów otrzymali dziś alerty o następującej treści: "Uwaga! Nowe Ok. 200 tys. lat temu wyodrębnił się jako osobny gatunek – żbik europejski. Tej zmiany najprawdopodobniej nawet nie poczuł, ale druga sprawiła, że stanął na skraju zagłady – w XVIII i XIX w. za sprawą intensywnych polowań i wycinki starych lasów został prawie wytępiony przez człowieka. A później prawie całkowicie o nim Zasady odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta określono w ustawie o ochronie przyrody. Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez dzikie zwierzęta ponosi Skarb Państwa, jeżeli została wyrządzona przez żubry, wilki, rysie, niedźwiedzie i bobry. Nie obejmuje ona utraconych korzyści. Dokonanie oględzin Stworzyliśmy więc listę najpopularniejszych dzikich leśnych zwierząt, które można spotkać i zaobserwować podczas swych wycieczek po Polsce. dzik. Dzik – dość duże dzikie świnie, które są bardzo popularne w całej Polsce i ich liczba stale u nas rośnie. Można je spotkać nie tylko w lesie, ale też na polach i łąkach, nawet W związku z powyższym nie wolno na własną rękę wykładać karmy do paśników oraz w miejscach bytowania dzikich zwierząt. Jeśli zachodzi taka potrzeba np. w okresie zimowym, dzikie zwierzęta dokarmiane są przez pracowników terenowych ds. łowiectwa Lasów Miejskich – Warszawa, w specjalnie wyznaczonych do tego miejscach. W ciągu ostatnich 50 lat populacja dzikich zwierząt zmniejszyła się o 68%. Tylko wspólnie możemy odwrócić ten proces. Pomóż nam chronić ginącą przyrodę i zagrożone gatunki. Wspierając nasze działania, pomagasz chronić najcenniejsze obszary przyrodnicze oraz zagrożone gatunki zwierząt, których życie zależy od stanu naszej Pomimo odkrycia nowych gatunków, naukowcy z WWF w swoim najnowszym raporcie przekonują, że sytuacja nie jest najlepsza. „Działalność człowieka w ostatnich 50 latach przyczyniła się do wynoszącego 68 proc. spadku populacji dzikich zwierząt na całym świecie, a głównym powodem tak dramatycznej sytuacji jest konsumpcjonizm” - to główny wniosek, który pojawił się w 4 polskie ssaki, których mogliście nie znać. Bo polska fauna wcale nie jest tak nudna, jak myślimy! Nasza rodzima przyroda wydaje nam się taka zwykła i nijaka w porównaniu z egzotycznymi krajami. W listopadzie opowiadałam Wam o dzikich zwierzętach, które można spotkać w Tajlandii i to zestawienie naprawdę robi wrażenie! A w Polsce W naszym kraju żyje tylko 9 gatunków tych dzikich zwierząt. Jednym z nich jest żółw błotny. Charakteryzuje się oliwkowo-brązowym ubarwieniem. Jego pancerz pokrywają regularne tarcze. Osiąga do 19 cm długości. Poluje wyłącznie pod wodą, głównie na owady, kijanki, małe ryby i płazy. Skoro o płazach mowa, ta gromada jest W ramach straży gminnej może być również wyodrębniona specjalna jednostka organizacyjna dedykowana sprawom z zakresu ochrony środowiska i ochrony przyrody (np. tak jak to ma miejsce w przypadku Ekopatrolu Straży Miejskiej m.st. Warszawy), która podejmuje działania interwencyjne na rzecz ochrony zwierząt, w tym m.in. egzekwowanie Karolina Kuszlewicz – adwokatka, rzeczniczka ds. ochrony zwierząt w Polskim Towarzystwie Etycznym, autorka Komentarza do ustawy o ochronie zwierząt (Wolters Kluwer 2021) oraz książki “Prawa zwierząt. Praktyczny przewodnik” (Wolters Kluwer 2019). Prowadzi Kancelarię specjalizującą się w obronie zwierząt i przyrody. 3xSxuG. W miastach tuż pod naszym nosem tętni życiem świat równoległy, zamieszkany nie tylko przez karaluchy, szczury i gołębie, ale też przez lisy, dziki, szopy pracze, a nawet papugi. Jakie zwierzęta można spotkać w miastach i co zrobić, by to sąsiedztwo nie było problemem wyjaśniają naukowcy z Zielonej Góry i Poznania."Nikogo nie zaskakuje, że w miastach w nocy można spotkać lisa, a na przedmieściach pasą się dziki. Ale coraz częściej zaglądają tam również inne zwierzęta. Na obrzeżach zaczynają się pojawiać ptaki drapieżne, np. krogulce. Zdarzają się też ssaki w naszej faunie niebezpieczne, jak jenoty czy szopy pracze" - opowiada w rozmowie z PAP Krzysztof Dudek z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego (IZ UP) w Poznaniu. Na obrzeża miast zwierzęta te ściąga dostępność pokarmu. Wyrzucane przez ludzi śmieci i niezabezpieczone śmietniki to pierwszorzędna stołówka. I choć dostępny w niej pokarm jest niskiej jakości, pozwala przeżyć w mieście łatwiej niż poza nim. Szop pracz. Fot. Fotolia Różnorodnym, często zaskakującym gatunkom obecnym w miastach jest poświęcona nowa książka - poradnik pt. "Zwierzęta konfliktowe w miastach", napisana przez Krzysztofa Dudka, prof. Piotra Tryjanowskiego - dyrektora IZUP oraz prof. Leszka Jerzaka - kierownika Katedry Ochrony Przyrody Uniwersytetu Zielonogórskiego. Publikacja dostępna jest online. Zwierzęta ciągną do miast między innymi dlatego, że łatwiej tam o kryjówki i miejsca lęgowe. "W terenie dzikim liczebność ptaków często ogranicza nie tyle dostępność pokarmu, co miejsce, gdzie można zbudować gniazdo - ukryte i zabezpieczone przed drapieżnikami. W miastach takich miejsc nie brakuje - szczelin w murach, załomów, zakrzaczeń. Dlatego ptaki mogą tu żyć w znacznie większych zagęszczeniach, niż na terenach niezurbanizowanych" - zaznacza Krzysztof Dudek. W przypadku mniejszych zwierząt ważny jest też fakt, że w miastach łatwiej jest odchować młode, bo mniejsza jest tam presja drapieżników. W efekcie miejskie populacje zwierząt często powiększają się szybciej, niż analogiczne grupy na terenach przyległych. I choć w miastach nie brak jest zagrożeń (takich jak ruch samochodowy czy koty) - ptaki radzą sobie tam znakomicie. W miastach systematycznie pojawiają się kolejne gatunki. Do takich nowości Krzysztof Dudek zalicza bociany czarne - gatunek dotychczas skryty, płochliwy, obecny tylko w leśnych ostępach. "Tymczasem w ostatnich latach bociana czarnego mieliśmy nawet w pobliżu naszego uniwersytetu, w Parku Sołackim, w centrum Poznania" - mówi biolog z IZUP. Kiedy Krzysztof Dudek poszukał w internecie doniesień z innych miast - okazało się, że bociany czarne systematycznie obserwowane są w kilku dzielnicach w Warszawie i w innych dużych miastach, gdzie żerują na stawach! Bocian czarny. Fot. Fotolia "Były też doniesienia, że w miastach, na terenach podleśnych, znajdowano żmiję zygzakowatą. Takie informacje budzą panikę wśród ludzi, którzy boją się węży w ogóle, a żmij w dwójnasób. Takie doniesienia są jednak stosunkowo rzadkie. I warto wiedzieć, że wąż w mieście to niemal na pewno zaskroniec. Nie trzeba się go bać" - mówi Krzysztof Dudek. Do ciekawostek faunistycznych należy papuga aleksandretta obrożna, coraz liczniejsza w miastach Europy południowej i zachodniej, która ostatnio daje się zauważyć także w polskich miastach. Dwa takie ptaki widywane są systematycznie np. w Luboniu pod Poznaniem. Zoologów z UP pytano nawet, czy ktoś może przyjechać i je odłowić. Aleksandretta obrożna. Fot. Fotolia Czy sąsiedztwo dzikich zwierząt może być dla ludzi niebezpieczne? "Niebezpieczne mogą być dziki, które wychodząc do miast dużymi grupami mogą powodować wypadki komunikacyjne - mówi Krzysztof Dudek. - Teoretycznie również lisy, nietoperze albo inne ssaki mogą przenosić wściekliznę, ale w rzeczywistości jest to zjawisko marginalne. Choroba ta jest co prawda obecna w środowisku naturalnym, ale do narażenia człowieka dochodzi niezmiernie rzadko. W ostatnich dziesięcioleciach było zaledwie kilka przypadków wścieklizny u ludzi". Dzikie zwierzęta za wszelką cenę unikają kontaktu z człowiekiem. "Spotykane w miastach lisy prędzej uciekną, niż zdołamy je zauważyć. Tak naprawdę ludzie częściej są narażeni na pogryzienie przez domowego psa czy kota, niż przez dzikie zwierzę" - mówi Krzysztof Dudek. Obecność zwierząt w miastach może jednak oznaczać konflikty. Ich przyczyną są jednak z reguły zachowania i strategie człowieka - zauważają biolodzy. Zwierzęta trafiają bowiem do miast głównie wtedy, gdy te intensywnie się rozrastają i wchłaniają dzikie dotychczas tereny. Niektóre zwierzęta - np. dziki czy lisy - sami ściągamy do miast, wyrzucając odpadki i nie zabezpieczając śmietników. "Choć w Świnoujściu stoją wielkie tablice informujące turystów, żeby nie dokarmiać dzików, stanowiących coraz większy problem - to ludzie i tak zostawiają bułki, żeby dzieci mogły z bliska zobaczyć dziki. Potem turysta wyjeżdża, a mieszkańcy zostają z dzikami" - mówi przyrodnik. Podobnie jest z gołębiami: jedni ludzie je dokarmiają, inni mają pretensje do władz miasta, że jest brudno. Krzysztof Dudek przypomina przeprowadzone w Zielonej Górze badanie ankietowe dotyczące nastawienia ludzi do gołębi. Okazało się, że połowa ludzi lubi je i dokarmia, a połowa ich nie znosi i chętnie by się ich pozbyła. Można powiedzieć, że Polacy są pod tym względem w ogóle podzieleni: części zwierzęta przeszkadzają, a część chce ich w miastach. I choć wprowadza się zabezpieczenia przed ptakami, np. siatki czy kolce - zawsze znajdą się ludzie, którzy będą sypać jedzenie. Gołąb. Fot. Fotolia Eksperci podkreślają, że w konfliktach na linii ludzie - zwierzęta, stroną poszkodowaną są zwykle tylko te drugie. Tak jest w przypadku nietoperzy - ssaków wręcz pożądanych w miastach, które z powodu działań człowieka tracą siedliska, a do tego są zabijane przez koty. Podobnie jest z pożytecznymi płazami. Choć ludzie w miastach specjalnie ich nie zwalczają, płazy i tak tracą w razie podejmowania inwestycji budowlanych, kiedy zajmowane są tereny zielone - naturalne miejsce ich życia. Tymczasem obecność zwierząt w miastach bywa dla nas zbawienna - piszą naukowcy. Ptaki (np. jerzyki, jaskółki) czy nietoperze zjadają miliony dokuczliwych much, komarów i meszek. "Można sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby nagle - np. poprzez likwidację ich siedlisk tych ptaków i nietoperzy w miastach zabrakło - pojawiła się plaga owadów. Na szczęście ludzie zaczęli sobie z tego zdawać sprawę. Głównie za granicą, choć i w kilku miastach Polski, zaczęły się pojawiać budki lęgowe dla nietoperzy" - mówi Krzysztof Dudek. Jerzyk. Fot. Fotolia Pozytywna może być nawet obecność gołębi, gatunku uznawanego w miastach za kontrowersyjny. Część naukowców zwraca uwagę, że gołębie wyjadają zostawiane przez ludzi resztki, np. w pobliżu ogródków restauracyjnych. Gdyby gołębi zabrakło, ich miejsce szybko zajęłyby szczury. Książka Krzysztofa Dudka, Leszka Jerzaka i Piotra Tryjanowskiego ma formę poradnika i zawiera wskazówki dotyczące bezkonfliktowego współistnienia w miastach. "Chcielibyśmy zaproponować rozwiązania, które pozwolą nam obok tych zwierząt żyć; jak łagodzić konflikty i zapobiegać problemom - tak, by zwierzętom nie szkodzić" - mówi Krzysztof Dudek. Publikacja zawiera też informacje nt. różnych grup zwierząt, ich statusu związanego z ochroną oraz wskazówki, co zrobić ze znalezionym rannym zwierzęciem (zamieszczono np. wykaz ośrodków rehabilitacji zwierząt w Polsce). Poradnik wydała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gorzowie Wielkopolskim. PAP - Nauka w Polsce, Anna Ślązak zan/ agt/ Fotosafari, zadziwiające zwierzęta leśne i rośliny, niezwykłe krajobrazy. Także w Polsce można przeżyć wspaniałe przygody z przyrodą. Czekają na łące, w mrowisku, w lesie za miastem, nad rzeką czy na wsi. Ślady wilków i rysi Gdzie: Bieszczady, Beskid Niski Kiedy: grudzień/styczeń Sztuka odczytywania śladów sięga prehistorii. Tropy pozwalają na szybką identyfikację gatunków zwierząt, szczególnie tych prowadzących nocny lub ukryty tryb życia, jak wilki i rysie. Zima to najlepsza pora na naukę – w śniegu czy mokrym podłożu najłatwiej dostrzec odciski łap. Na tropienie wilków i rysi warto wybrać się w Bieszczady lub Beskid Niski, najlepiej z doświadczonym przewodnikiem, bez którego pomocy trudno będzie cokolwiek znaleźć, a tym bardziej zobaczyć. Wilki, wbrew powszechnym obawom, unikają ludzi jak mogą i naprawdę niełatwo je spotkać. Jeszcze trudniej zobaczyć rysia. Tropienie go w lesie to jak szukanie igły w stogu siana. Oba ssaki strach przed człowiekiem wysysają z mlekiem matki. Wiosenne migracje ptaków Gdzie: Dolina Biebrzy, Bory Tucholskie, Dolina Bugu, Puszcza Białowieska Kiedy: luty/marzec Wczesną wiosną ptaki zaczynają wracać na lęgowiska. Migracje wiosenne trwają od przełomu lutego i marca mniej więcej do połowy maja. Rajem ptasiarzy jest Biebrza. Doliczono się tam 293 gatunków, w tym ponad 180 lęgowych, dlatego też dolina Biebrzy została uznana za ostoję ptaków o randze światowej. Inne znane ostoje to dolina Bugu czy Puszcza Białowieska i okolice. A na zimorodki warto pojechać nad popularną wśród kajakarzy rzekę Zbrzycę w Borach Tucholskich. Bataliony nad Biebrzą, fot. Ślady żab i traszek Gdzie: Puszcza Kozienicka Kiedy: kwiecień Puszcza Kozienicka jest świetnym miejscem do poznawania życia żab, traszek i gadów. Na jej terenie występuje 13 z 18 krajowych gatunków płazów i 6 z 9 gatunków gadów. Można tu wypatrzyć żabę moczarową, której samce na przypadający w kwietniu okres godów przybierają piękne niebieskie barwy. Pojedynczy osobnik nie robi może aż takiego wrażenia, ale kilkadziesiąt sztuk obok siebie jest niezapomnianym widowiskiem. Ślady łosi Gdzie: Kampinoski Park Narodowy, Dolina Biebrzy Kiedy: maj Pamiętacie łosia z czołówki kultowego serialu o miasteczku Cicely? W Warszawie też czasem bywa jak w „Przystanku Alaska”. Naszym łosiom zdarza się zaglądać na Bielany, do Ursusa albo zażywać kąpieli w Wiśle. Do stolicy wędrują z Kampinoskiego Parku Narodowego, który jest drugą co do wielkości – po Biebrzańskim Parku Narodowym – ostoją tego ssaka w Polsce. Łosie największą aktywność wykazują rano i wieczorem. Można je spotkać na bagnach, w okolicach mokradeł i rozlewisk – np. na bagnie Ławki w pobliżu Carskiej Drogi nad Biebrzą. Łoś, fot. Ślady ważek i mrówek Gdzie: Nadbużański Park Krajobrazowy, Dolina Dolnej Wisły Kiedy: czerwiec Wracamy do mikrofauny, bo początek lata to świetny czas na jej odkrywanie. Tym bardziej że w Polsce żyją owady, które potrafią latać z prędkością nawet 70 km/h i były niegdyś inspiracją dla konstruktorów helikopterów. Ważek najlepiej wypatrywać na terenach zróżnicowanych hydrologicznie – można wówczas znaleźć 20-30 gatunków na niewielkiej przestrzeni. Idealnym miejscem jest rezerwat Stawonogi i jego okolice w Nadbużańskim Parku Krajobrazowym. Podobnie rzecz się ma z mrówkami – im bardziej zróżnicowane siedliska, tym większa szansa na obecność wielu różnych gatunków. W przypadku tych owadów dobrym miejscem są lasy w okolicy Sobolewa w Dolinie Dolnej Wisły, pełne bagien, wydm i otwartych polan. Rusałka osetnik, fot. Ślady motyli Gdzie: Owczary (woj. lubuskie) Kiedy: lipiec Chyba każdy choć raz w życiu zachwycał się pięknem motyli. Lipiec to jeden z najlepszych miesięcy na poszukiwanie i obserwacje wielobarwnych owadów. Niektóre są z nami cały rok – popularny latolistek cytrynek zimuje w opadłych liściach i ściółce leśnej, nie przejmując się mrozem. Inne migrują jak ptaki – przylatują do Polski z cieplejszych krajów i tu się rozmnażają. Rusałka osetnik jesienią udaje się nad Morze Śródziemne, skąd wiosną powraca do nas kolejne pokolenie. Z kolei pospolita u nas rusałka pokrzywnik w Alpach potrafi wzbić się na wysokość 3000 m a w Himalajach – aż 5000 m Fascynujące, prawda? Świetnym miejscem do obserwacji motyli jest prowadzone przez Klub Przyrodników Muzeum Łąki w lubuskich Owczarach oraz pobliskie murawy kserotermiczne i łąki dzikiej marchwi, uwielbianej przez imponujące pazie królowej. Ślady ciem Kiedy: sierpień Dzienne motyle są piękne, ale czy przyglądaliście się kiedyś dokładniej ćmom? Owszem, przylatują do lampy na tarasie w letnie wieczory, jednak nocne przygody z wabieniem ciem w towarzystwie lepidopterologa to zupełnie inne przeżycie. Tym bardziej że obecnie w Polsce żyje ponad 3000 gatunków motyli, z czego tylko 164 to motyle dzienne! Na obserwację reszty trzeba wybrać się nocą – najlepiej ciepłą, bezwietrzną, bezksiężycową – i oczywiście jak najdalej od miasta. Jesienne odloty ptaków Gdzie: Stawy Milickie, Dolina Bugu, Ujście Warty Kiedy: Wrzesień Początek jesieni jest bardzo intensywnym czasem odlotów ptaków na wakacje do ciepłych krajów. Małe ptaki lecą w grupach, dość nisko, choć czajki osiągają pułap nawet 4000 m. Większe, jak gęsi, łabędzie, bociany czy żurawie, tworzą klucze i lecą na wysokości dochodzącej do 6000 m. Przed odlotem zbierają się w stada i to właśnie wtedy najlepiej je obserwować – zwłaszcza na Stawach Milickich, w dolinie Bugu czy ujściu Warty. Warto zabrać lornetkę albo lunetę, a najlepiej wyruszyć w teren w towarzystwie ornitologa. Jeleń, fot. Ślady jeleni i danieli Gdzie: Puszcza Piaskowa, Wdecki Park Krajobrazowy Kiedy: Październik Bekowisko, bukowisko, rykowisko – gody jeleniowatych odbywają się zwykle na przełomie września i października. Najbardziej spektakularne są rykowiska, czyli gody jeleni. Można spotkać je w całej Polsce, ale polecam zwłaszcza Puszczę Piaskową w północnej części Cedyńskiego Parku Krajobrazowego. Mniej spektakularne, ale równie ciekawe są bekowiska – gody danieli. Kto chciałby je zobaczyć (i usłyszeć), powinien wybrać się np. w lasy Wdeckiego Parku Krajobrazowego. Stęknięcia łosi, w przeciwieństwie do ryków jeleni, są bardzo delikatne i dyskretne. Aż trudno uwierzyć, że to wielkie zwierzę wydaje tak subtelne odgłosy. Ślady nietoperzy Gdzie: Międzyrzecki Rejon Umocniony Kiedy: listopad Nietoperze to drugi, po gryzoniach, rząd ssaków pod względem liczby gatunków – znanych jest ich przeszło 1100, z czego w Polsce żyje ponad 20. Nietoperze wykorzystują najrozmaitsze kryjówki, ale same ich nie budują. Jesień jest dla nich czasem przygotowań do zimowej hibernacji. Właśnie wtedy – gdy śpią – najłatwiej je oglądać. Są miejsca, gdzie gromadzą się całe kolonie. Podziemia Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego to największe w Polsce zimowisko nietoperzy. Bliżej stolicy te latające ssaki zbierają się w Twierdzy Modlin. Z kim i gdzie tropić zwierzęta leśne? Obserwacje zwierząt leśnych możemy prowadzić sami i warto to robić przy każdej okazji. Najlepiej jednak wybrać się w teren w towarzystwie specjalisty, który zaprowadzi w najciekawsze miejsca, podpowie, jak i czego szukać, opisze to, co znaleźliśmy i zobaczyliśmy. Nawet kilkugodzinny spacer może być wspomnieniem na całe życie! Fundacja LAS organizuje jednodniowe wycieczki z przyrodnikami w różne zakątki Polski. Szczegóły i terminy na: Jednodniowe wycieczki przyrodnicze na Bagnach Biebrzańskich to koszt rzędu 75-150 zł/os. Uczestnicy mogą wypożyczyć lornetki i kalosze (25 zł/komplet), Przewodnik tatrzański Jan Krzeptowski-Sabała pokaże chętnym mniej znane oblicze Tatr (100-120 zł/os.), Przewodnicy z Żbika bardzo trudno spotkać, sfotografować, sfilmować – nagrania z jego udziałem są unikatowe i dają jedyną szansę, aby poznać lepiej ten ginący gatunek. Od dziś można zobaczyć kilkuminutowy film przyrodniczy o żbiku – dzikim kocie, w którym narratorem jest Marcin Dorociński. Film powstał dzięki Fundacji WWF Polska, która stara się o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego – w miejscu, gdzie mieszka ostatnich 200 żbików. Żbik obok rysia to drugi z przedstawicieli dzikich kotów w naszym kraju. Swoim wyglądem przypomina dużego kota domowego. Jego bure futro stanowi idealny kamuflaż, przez co zauważenie żbika w jego środowisku naturalnym jest bardzo trudne. Wynika to również z ostrożności kota, który musi być stale czujny, aby nie paść ofiarą drapieżników. Jego największym wrogiem jest jednak człowiek, który niszczy, często bezpowrotnie środowisko występowania żbika. Dawniej na ślady żbika można było natrafić w wielu miejscach Polski. Obecnie obszar ich występowania w Polsce ogranicza się do kilku miejsc w Karpatach, głównie we wschodniej części. Pomimo ochrony gatunkowej, populacja żbika nie odradza się. Mała liczba żbików w środowisku naturalnym i bliskie sąsiedztwo kotów domowych, sprawia, że krzyżują się one i tracą czystość gatunku. Fundacja WWF między innymi mając na uwadze ochronę żbika, czynnie włączyła się w projekt powstania Turnickiego Parku Narodowego, gdzie mieszka ten dziki kot. „Film przez nas wyprodukowany pokazuje jak piękny i dziki gatunek możemy stracić. A przy okazji daje nam możliwość podpatrzenia żbika, w jego naturalnym środowisku, co jest bardzo rzadkie” - mówi Stefan Jakimiuk z Fundacji WWF. W Polsce żbiki są gatunkiem ściśle chronionym. Zły stan ich populacji jest spowodowany niszczeniem ich naturalnych siedlisk oraz prawdopodobnie utratą czystości genetycznej gatunku. Zapraszamy na kanał WWF Polska na YouTube, gdzie Marcin Dorociński opowie o życiu tego niezwykłego gatunku. Aby wesprzeć utworzenie Turnickiego Parku Narodowego podpisz petycję Zdjęcia: WWF PolskaNarrator: Marcin Dorociński (pro publico bono)Montaż i dźwięk: Bartek Wasilewski MIEJSCA BAJKOWE I WYJĄTKOWE Na przestrzeni ostatnich lat udało nam się odwiedzić kilka niezwykłych miejsc: Woj. łódzkie: Dolina Skrzatów – Chociszew Muzeum Kinematografii – Łódź Papugarnia Carmen - Łódź Dinopark – Kołacinek Mikrokosmos – Ujazd Kolej Wąskotorowa - Rogów Woj. mazowieckie: Park Bajka - Błonie Park Rozrywki – Julinek Park Dolina Wkry – Pomiechówek Park Wodny „Suntago” - Wręcza Woj. świętokrzyskie: Muzeum Zabawek i Zabawy – Kielce Świętokrzyska Polana - Chrusty Europejskie Centrum Bajki – Pacanów Woj. warmińsko – mazurskie: Park Dzikich Zwierząt – Kadzidłowo Woj. podlaskie: Muzeum Mleka – Grajewo Tratwa na Biebrzy - Wroceń Woj. zachodniopomorskie: Park Wieloryba – Rewal Woj. małopolskie: Energylandia – Zator Apilandia – Klecza Woj. lubelskie: Magiczne Ogrody – Trzcianka Woj. wielkopolskie: Muzeum Rogala – Poznań Blubry 6D - Poznań Muzeum Arkadego Fiedlera - Puszczykowo Gród Pobiedziska - Pobiedziska Woj. kujawsko – pomorskie: Żywe Muzeum Piernika – Toruń Dom Legend Toruńskich – Toruń Woj. dolnośląskie: Muzeum Zabawek – Kudowa-Zdrój Karkonoskie Tajemnice – Karpacz Time Gates – Jelenia Góra Wiele z tych miejsc przenosi dzieci w świat wyobraźni, a dorosłych w świat wspomnień z dzieciństwa. Są wśród nich takie, które bawią i uczą, jak też cieszą oko ładnymi „przedmiotami” lub podniebienie smakołykami. Są takie, które przyprawiają o gęsią skórkę z racji intensywnych emocji, które wywołują lub swojej „mrocznej” oprawy. Wiele z nich to miejsca nieszablonowe i niekomercyjne, które na dłużej zapadają w pamięć. Z pewnością każde z nich gwarantuje świetną i ciekawą zabawę, często od rana do nocy . DOLINA SKRZATÓW W CHOCISZEWIE Dolina ta to nic innego jak miniaturowa wioska skrzatów, odwiedzana przez dzieci i dorosłych, którzy wciąż mają marzenia… To Park Skrzacich Opowieści, Figur i Ekspozycji przepełniony mitologią Słowian, po którym oprowadza profesjonalny skrzatolog . Jest to miejsce z pewnością magiczne i pobudzające wyobraźnię. Już na wejściu odnosimy wrażenie przeniesienia w czasie – zgromadzeni w kręgu wokół boga wszelkiej energii, Peruna. Wysłuchujemy opowieści o naszych przodkach Słowianach i ich wierzeniach. Częściowo już je znamy (choć niektóre są dla nas nowe), lecz w zestawieniu z tą magiczną krainą i wszędobylskimi skrzatami (a „dostrzeżenie” ich czyni świat prostym i zrozumiałym) nabierają nowej głębi i wciąż wywołują zachwyt nad mądrością przodków, jak też zazdrość o ich niezwykłą symbiozę z przyrodą. Przechodzimy dalej zagłębiając się w Dolinę Skrzatów i odkrywamy na każdym kroku jak pęd dzisiejszego życia zakłóca nasz związek z naturą. Każdy pień, każdy mech czy kamień „mówią” do nas, a rozmieszczone naokoło skrzacie osiedla zachwycają kunsztem wykonania. Aby dostrzec małe szczegóły, ale też wtopić się w otaczający krajobraz posłusznie kucamy na hasło skrzatologa „zeskrzaćcie się” . Wprowadza nas on też w tajniki głagolicy (alfabetu Słowian), dzięki czemu bez problemu odczytujemy „zaszyfrowane” nazwy czterech żywiołów (ziemi, powietrza, wody i ognia) przyporządkowane odpowiednio bóstwom i ich symbolom (Mokoszy, Perunowi, Welesowi i Swarogowi). Kosztujemy poziomek, moczymy nogi w przepływającej opodal Bzurze, obserwujemy pajęczą sieć i zaglądamy do skrzacich kryjówek… Poznajemy właściwości jaskółczego ziela, dźwigamy skrzaci głaz i próbujemy swoich sił w motaniu lalek (najlepszych, bo jedynych zabawek słowiańskich dzieci…). Ciężko wracać do rzeczywistości, ale opuszczamy Dolinę Skrzatów zaciekawieni światem, historią i rolą człowieka na Ziemi. MUZEUM KINEMATOGRAFII W ŁODZI Ma swoją siedzibę w dawnym pałacu Scheiblera w Parku Źródliska i przyciąga przebogatą ofertą kulturalną. Miejsce to warte jest odwiedzenia nawet z malutkimi dziećmi – przenosi do świata bajek. Nie chcemy zdradzać zbyt wielu szczegółów . Naszą przygodę z kinematografią kończymy na podwórku na tyłach budynku, gdzie z zaskoczeniem zauważamy eksponaty z filmu „Kingsajz”. Jest ogromny but-szpilka, jest wielgachny telefon i latarka starego typu – koniecznie trzeba zobaczyć na własne oczy! Warto zostać dłużej w przepięknym Parku Źródliska i odwiedzić Palmiarnię wraz z Ogrodem Botanicznym oraz odszukać rzeźby bajkowych postaci - jednych z wielu rozmieszczonych na Szlaku Bajkowej Łodzi. Zachęcamy bardzo do podążania śladami Misia Uszatka, Filemona i Bonifacego czy Pingwina Pikpoka – tu zaczęła się nasza przygoda ze zdobywaniem odznak PTTK . PAPUGARNIA CARMEN W ŁODZI Jest największą do tej pory działającą w Polsce – znajduje się tu 180 papug należących do 40 różnych gatunków. Nasza wizyta nie miała nic wspólnego ze statecznym spacerem jak w ZOO i podziwianiem papug zamkniętych w klatkach. Był to niezwykle emocjonujący „bieg z przeszkodami” . W dużym pomieszczeniu papugi przeróżnych kolorów i rozmiarów przefruwały nad naszymi głowami, a od czasu do czasu przysiadały na nich… Warto mieć bluzę z kapturem – szczególnie, że metalowe zakończenia ściągaczy upodobały sobie papugi wyjątkowo i namiętnie je obgryzały siadając wówczas na ramieniu, uff… Najbardziej zadowalającą „miejscówką” była ta na przedramieniu – papugi dawały się wtedy karmić, chyba że były (a były) mocno przejedzone. Radość, strach, złość, ciekawość, pomysłowość, zaradność i wiele innych emocji wiąże się z wizytą w Papugarnii. Warto przekonać się osobiście . DINOPARK W KOŁACINKU To miejsce odwiedzone przez nas wielokrotnie, bo położone w odległości zaledwie 30 km od domu. Na dużym obszarze zgromadzono w Dino-parku figury … dinozaurów oczywiście. Wkomponowano je ciekawie w teren. Wiedzę o nich można zaczerpnąć samodzielnie korzystając z licznych tablic lub skorzystać z usług przewodnika. Można poznać autentyczne skamieniałości sprzed wielu milionów lat, przespacerować się po parku, pobawić na placu zabaw lub sali z suchym basenem. Dla nas największą atrakcją były zabawy (płatne jednorazowo 9 zł) w „Małego Paleontologa” (należało odnaleźć w piasku części szkieletu dinozaura) i „Gorączkę Złota” (należało przesiać sitem piasek w poszukiwaniu drobinek złota). W nagrodę można otrzymać upominek (np. figurki dinozaurów), pamiątkową monetę oraz dyplom „Poszukiwacza złota”. Zimą miejsce to zamienia się w Krainę Św. Mikołaja. Podobno najpiękniejszą i jedyną w swoim rodzaju, więc nie wahamy się wyruszyć . Kraina nie obfituje może w jakieś nadzwyczajne atrakcje, jednak przy odpowiedniej porze dnia i zimowej aurze nabiera szczególnego uroku. Te ostatnie dwa warunki zostały spełnione na czas naszej wyprawy – spadł świeżutki śnieg, a tuż po zmroku cały teren rozświetlił się dzięki różnobarwnym iluminacjom. Wstępujemy do Sali Tronowej św. Mikołaja, odbywamy spacer po Bajkowej Ścieżce (spotykamy tam Królową Śniegu, Jasia i Małgosię, niegroźną Babę Jagę), odwiedzamy Dom św. Mikołaja i Dziada Mroza (tego ostatniego poznajemy osobiście), a w hali gastronomicznej bierzemy udział w konkursach, z sukcesami . Hitem dnia okazuje się jednak najzwyczajniejsza bitwa na śnieżki i zabawa na świeżym powietrzu! MIKROKOSMOS W UJEŹDZIE Ten tematyczny ogród edukacyjno-rozrywkowy mamy również na wyciągnięcie ręki (ok. 45 km drogi). Spacerując po jego rozległym terenie podziwiamy realistyczne rzeźby owadów – większe od dorosłego człowieka! Wszystkie eksponaty są dokładnie opisane i zachwycają swoim ogromem oraz otoczeniem w postaci wielu odmian drzew i krzewów. Koniec spaceru po pięknym ogrodzie botanicznym to dopiero początek zabawy - naszym oczom ukazuje się spory plac zabaw, tyrolka i hamaki, czyli to co dzieci lubią najbardziej . Pobliski bar oferuje lody, napoje i drobne przekąski. KOLEJ WĄSKOTOROWA Z MIKOŁAJEM W ROGOWIE Z nadejściem 6-go grudnia radość dzieci sięga zenitu, a Mikołaj dwoi się i troi, by odwiedzić dzieci w przedszkolach, na balach, podczas różnych spotkań czy warsztatów. Gna biedne renifery z jednego miejsca w drugie. Jest jednak jedno miejsce gdzie mogą spokojnie odpocząć, a Mikołaja wiezie … ciuchcia . A dokładniej kolej wąskotorowa województwa łódzkiego działająca nieprzerwanie od 100 lat na trasie Rogów – Rawa – Białą. Mikołaj zaprosił dzieci na przejażdżkę na krótkim, 8-kilometrowym odcinku z Rogowa do Jeżowa. W jej trakcie podarował każdemu dziecku trochę słodkości i pamiątkowy magnes. Na postoju w Jeżowie pozował z dziećmi do zdjęć i cierpliwie czekał aż podróżni zaspokoją apetyt sprzedawaną tu grochówką oraz smażonymi przy ognisku kiełbaskami. Powrót umilał śpiewami i pogaduszkami, a na koniec zaprosił do odwiedzenia Muzeum Kolei w Rogowie. Tu wykazał się sporą wiedzą o semaforach, przekładniach i historii kolei. Dowiedzieliśmy się też, że linia ta była dawniej eksploatowaną przez wojska niemieckie podczas pierwszej wojny światowej, a przed zupełną likwidacją uratowali ją miłośnicy wąskiego toru z Fundacji Polskich Kolei Wąskotorowych, tacy jak nasz Mikołaj . PARK BAJKA W BŁONIU To miejsce bardzo przyjazne rodzinom z dziećmi. Korzystamy tu z wielu atrakcji: zaraz na wejściu gramolimy się na leżaki w rozmiarze XXL, brodzimy w wodzie (tu niezbędne gumowe obuwie) i moczymy się oczywiście . Przygrywamy na gigantycznych instrumentach i przeglądamy się w krzywych zwierciadłach - tu niezbędny dystans do siebie... Zasiedlamy też ogromne plecione kosze i ścigamy się w mini tunelach. Cieszy jeszcze pająk i inne typowe dla placów zabaw urządzenia. Dobrowolne opuszczenie tego miejsca nie jest łatwe… PARK ROZRYWKI W JULINKU Ta podwarszawska miejscowość, położona w gminie Lesznowola, kojarzy się niektórym ze szkołą cyrkową i słusznie. Natomiast największą jego atrakcją jest Park Rozrywki. Wykupując żetony lub całodniowy karnet można pobawić się na tzw. dmuchańcach, trampolinach, pojeździć elektrycznymi autkami lub gokartami, skorzystać z parku linowego lub gry w mini golf. Za pierwszym razem wykorzystujemy podarowany karnet i odwiedzamy Julinek w ostatni weekend września, który jest jednocześnie ostatnim dla niektórych atrakcji, np. dmuchańców. Szczególnie przypada nam do gustu park linowy, wyjątkowo oryginalny, gdzie aż roi się od przeszkód typowo cyrkowych! Gra w mini golf sprawia równie dużo frajdy, a tuż obok najmłodsi mogą skorzystać z ładnego placu zabaw – na wyposażeniu tyrolka. Dzieci wyjeżdżają zachwycone i koniecznie chcą tu jeszcze wrócić! Następna wizyta przypada w pełni sezonu – stajemy wówczas twarzą w twarz z jeszcze większą liczbą atrakcji. Oprócz konstrukcji dmuchanych trampolin i parku linowego niekwestionowanym hitem okazały się brodziki, baseny, wodne zjeżdżalnie, a nawet „rów” wypełniony wodą, by wprawiać się w sztuce surfingu . Z głośników dobiega muzyka przerywana od czasu do czasu ogłoszeniami i zaproszeniami do hali głównej na pokazy cyrkowe. W Julinku działa bowiem najstarsza i jedyna w kraju Państwowa Szkoła Sztuk Cyrkowych. Akrobacje uczniów są imponujące! Podczas ostatniej, wrześniowej wizyty, park linowy powitał nas niestety deszczową pogodą. Skryci nieco w koronach drzew korzystamy chociaż z atrakcji parku linowego. Warto przyjechać do Julinka nawet dla tej jednej atrakcji. Ponownie sprawia on dzieciom ogromną frajdę, a pomysłowość tras sprawia, że można je pokonywać wielokrotnie nie nudząc się. Odkrywamy nowości: ściankę wspinaczkową oraz mini wesołe miasteczko (płatne dodatkowo). Z ostatniego niestety nie korzystamy… I tak, po raz kolejny opuszczamy Julinek z dużym niedosytem i obiecujemy sobie, że następnym razem wystartujemy z samego rana i pokonamy wszelkie przeciwności pogodowe. Pewnym sposobem na obejście dość wysokiej opłaty wstępu dla większej rodziny są odwiedziny w dniu urodzin jednego z jej członków. Solenizant wchodzi wówczas za symboliczną złotówkę . PARK DOLINY WKRY W POMIECHÓWKU To niewielkie miasteczko położone malowniczo w Widłach Trzech Rzek posiada piękną Leśną Ścieżkę Dydaktyczną. Urzekły nas fotografie tego miejsca z robiącą niesamowite wrażenie kładką zawieszoną w… koronach drzew. Wyruszamy więc na spotkanie z przygodą, mimo że to listopad, gdy dzień już krótki, a pogoda kapryśna. Trafiamy jednak na dobrą aurę i z wielkim entuzjazmem w samo południe stajemy na starcie Leśnej Ścieżki Dydaktycznej (bezpłatnej inicjatywy gminy Pomiechówek). Tematem przewodnim jest obserwacja zwierząt leśnych i ich życia oraz zwyczajów miesiąc po miesiącu. Co kilka metrów spotykamy drewnianą platformę z ogromną planszą zaczerpniętą ze znanej nam księgi „Rok w lesie” oraz plansze edukacyjne na inne tematy (np. które zwierzęta są płazami, a które gadami, jak wyglądają domki różnych zwierząt, jakie ślady zostawiają po sobie nasi leśni przyjaciele, itd.). Nie brakuje również tablic manipulacyjnych, quizów i zagadnień do przemyślenia. Wiele konstrukcji na trasie ścieżki zadziwia swoją naturalnością, kunsztem wykonania, np. drewniane ławki w kształcie łodzi, leśne zwierzęta uplecione z wikliny, kolorowe owady w skali makro. Poza tym, ścieżka to swoisty, naturalny plac zabaw – nie brakuje konstrukcji do rozhuśtania się, poturlania, pozjeżdżania, poskakania, a w sezonie działa też podobno wodny plac zabaw! A rzeczywistym hitem jest kładka zawieszona na wysokości 4,5 m! Oczywiście również tu nie brakuje dydaktycznych tablic ze szczegółowymi opisami. A w koronach drzew ukrywają się … Trzeba przyjechać i przekonać się na własne oczy . Nie sposób oddać słowem wszystkich wrażeń i informacji zaczerpniętych z tej stosunkowo krótkiej wizyty. Dostateczną zachętą odwiedzenia tego miejsca niech będzie fakt, że dzieci zaciekawione biegały od jednego punktu do następnego – czytały, słuchały, obserwowały i odjeżdżać nie chciały . Opuszczając ścieżkę, niby już zmęczone, zregenerowały się ponownie w obliczu mini parku linowego (również bezpłatnego). Wzrok mamy powędrował w tym czasie ku tablicy z intrygującym tytułem „Kraina 3 Rzek”. Wiedzieliśmy i widzieliśmy, że Pomiechówek leży nad rzeką Wkrą (nasza ścieżka biegła wzdłuż niej przez jakiś czas), lecz zaskoczeniem była informacja, że gdzieś w pobliżu jest takie miejsce, gdzie Wkra wpada do Narwi, a ta zaś uchodzi do Wisły! To swoiste skrzyżowanie rzek udało nam się zobaczyć przy wyjeździe z Pomiechówka. Widok ten robi wrażenie! SUNTAGO WE WRĘCZY Ten stosunkowo niedawno powstały olbrzymi Park Wodny stanowił mocną pokusę, zwłaszcza u dzieci. Wciąż było nam tam jednak nie po drodze, choć znajduje się w odległości zaledwie 27 km od domu (a 50 km od Warszawy). Długo czekaliśmy na okazję cenową, bo to niemały wydatek dla 5cio osobowej rodziny. Z pomocą przyszedł Black Friday, a dzieci cieszyły się niezmiernie z gwiazdkowego prezentu . Park odwiedzamy tuż po świętach, więc gości jest niemało, choć „zmieściłoby się” wielokrotnie więcej. Trudno wyobrazić sobie wówczas długość kolejki oczekujących do wybranych zjeżdżalni… Jest ich wprawdzie aż 32 sztuki (plus Surf Air), lecz cieszą się tak ogromnym powodzeniem zarówno dzieci jak i dorosłych, że trzeba liczyć się z długim czasem oczekiwania. Ta strefa rodzinna o nazwie Jamango posiada jeszcze atrakcyjną rwącą rzekę, ogromny basen termalny z falą, wewnętrzny basen z barem i hydromasażem przechodzący w zewnętrzny, gdzie przebywanie wśród zimowej scenerii ma swój szczególny urok! Pozostałe strefy w Suntago są zarezerwowane dla gości 16+: Relax (z basenem termalnym wewnętrznym i zewnętrznym z obowiązkową opcją baru oraz basenami solankowymi), Saunaria (z bogatą ofertą przeróżnych saun wzbogaconą o specjalne sesje z saunomistrzem oraz grotą solną i innymi atrakcjami), Wellness & SPA (z ofertą przeróżnych zabiegów dodatkowo płatnych). Wnętrza wszystkich stref obfitują w palmy, leżaki i punkty gastronomiczne . Warto przyjechać tu na cały dzień lub nawet kilka i skorzystać z opcji noclegu oferowanej na stronie MUZEUM ZABAWEK I ZABAWY W KIELCACH To najstarsze i największe muzeum zabawek w Polsce. Podziwiamy tysiące zabawek w różnych działach tematycznych: lalki z całego świata, zabawki historyczne i ludowe, modele samochodów, samolotów, statków, itp. Najstarszy „model” to niemiecka lalka woskowa z końca XVIII wieku! Córki zachwycają się uroczo zaaranżowanymi są pokoikami dla lalek, a rodzice wzruszają na widok gier i zabaw z własnego dzieciństwa . ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ŚWIĘTOKRZYSKA POLANA W CHRUSTACH To rozległy kompleks zapewniający rozrywkę na cały dzień. Oprócz dmuchańców, trampolin, parku linowego, wodnych kul czy automatów do gier jest tu do obejrzenia Mini Zoo, Park Miniatur oraz Oceanika. Ta ostatnia atrakcja jest szczególnie warta uwagi. W ogromnych akwariach zgromadzono tu wiele ciekawych i niecodziennych gatunków wodnych zwierząt i podzielono według miejsca ich występowania. Przewodnicy ciekawie opowiadają o tajemnicach ich życia. Wykupując bilet tzw. „open” można swobodnie korzystać ze wszystkich atrakcji bez limitu czasowego. Tyle że zabawa nie ma końca . Opuszczamy kompleks jako ostatni goście – na miejscu posilamy się w jednym z wielu punktów gastronomicznych. Ps. w odległości zaledwie 8 minut drogi znajduje się słynny Dąb Bartek. EUROPEJSKIE CENTRUM BAJKI W PACANOWIE Chcecie wierzyć, czy nie chcecie, a Pacanów jest na świecie. Piękna to osada, skromna i dla bajki wiekopomna. Bawił tutaj król przed laty, świetne sobie sprawił szaty. Zamorskie kupców towary, roztaczały w rynku czary. Pewna wieść go rozsławiła, o kowalach dziarskich była, co to kozy podkuwali, wiecie już co było dalej? Pacanów z Koziołka słynie po całej polskiej krainie. Bajki został więc stolicą, by radować człeka lico. W holu Centrum, tuż pod wielkim kredensem otwierają się przed nami wrota do Bajkowego Świata, gdzie spotykamy nie tylko Koziołka, ale też Królewnę Śnieżkę (była naszą przewodniczką ) oraz Czerwonego Kapturka. Przechodząc kolejno różne bajkowe krainy i pomieszczenia docieramy do „Zaczarowanego Dworca Koziołka Matołka” i wyruszamy w magiczną podróż pociągiem. Wszystkich szczegółów nie zdradzamy i do odwiedzin zachęcamy . Budynek Centrum Bajki otaczają ogród zmysłów z altanami, a także kuźnia, która ma upamiętniać słynnych kowali z bajki "120 Przygód Koziołka Matołka". Nad stawem zaś znajduje się amfiteatr. Systematycznie organizowane są tu Dziecięce Spotkania Mistrzów Teatru, Spotkania Mistrzów Muzyki, ogólnopolskie konkursy Przygody Koziołka Matołka i Konkurs Fotograficzny „Wszystkie Dzieci Świata”. Bilety nie należą do tanich, ale na pewno znaczna promocja oferowana jest w Dniu Dziecka . Pacanów to jedno z wielu miejsc związanych z Koziołkiem, a odwiedzenie wszystkich uprawnia dzieci do otrzymania prześlicznej odznaki „Śladami Koziołka Matołka” . PARK DZIKICH ZWIERZĄT W KADZIDŁOWIE To niezwykłe survivalowe safari na Mazurach! Leży na terenie Puszczy Piskiej i zwierzęta (gatunki rodzime) żyją tu w warunkach bardzo zbliżonych do naturalnych. Dla dzieci ogromna frajda – można karmić daniele, koziołki i młode jelenie, a dorosłe obserwować z całkiem bliska (w tym rzadki okaz białego jelenia św. Huberta). Całkiem dzikie okazy (typu rysie i wilki) ogląda się oczywiście z daleka, zza ogrodzenia, ale nie są to wydzielone wybiegi jak w ZOO, tylko ogromne obszary wolnej przestrzeni. Niedopuszczeni zostajemy natomiast do ptaków wysiadujących akurat jaja. A często trafiają tu „wyrzutki”, np. bociany, które w wieku niemowlęcym wypadły z gniazd. Ogólnie ideą parku jest chronić gatunki zagrożone wyginięciem. Niektóre zwierzęta przechodzą tu rehabilitację, rewalidację, reintrodukcję, itp. Widać, że pracownicy i przewodnicy w jednym są ich losem zainteresowani, zaangażowani w to co robią i zarażają swoją pasją opowiadając barwnie i zabawnie o tej ciekawej jednostce i jej mieszkańcach (np. o łosicy, która myśli, że jest jeleniem, bo się z nim wychowywała). Dzieci słuchają jak urzeczone, prześcigają się w kolejce dostępu do drewnianych schodów i platform oddzielających tereny spacerowe zwierząt . A wiadomo, że bezpieczniej gdy przewodnik jest na przedzie, bo … W naszej grupie ma w związku z tym miejsce pewna przygoda, ale szczegółów nie zdradzamy . Warto ubrać się stosownie do warunków terenu (informacja na stronie oraz przy kasie biletowej), gdyż po ulewnych deszczach jakie spadły w przededniu naszej wizyty spacer po tym „dzikim” terenie (przez ok. 2 h) jest wyzwaniem iście survivalowym! MUZEUM MLEKA W GRAJEWIE To jedyne w Polsce Centrum Tradycji Mleczarstwa. Uzmysławia na różne sposoby, że mleko towarzyszy każdemu z nas od początku życia. Dowiadujemy się tu o dobroczynności mleka i procesie jego produkcji oraz mamy okazję … wydoić krowę! Jak to dokładnie przebiega najlepiej przekonać się samemu odwiedzając to sympatyczne miejsce . TRATWA NA BIEBRZY WE WROCENIU W rejonie słynnego na całą Europę Rezerwatu Biebrzy trudno w sezonie o nocleg w ostatniej chwili. Zamiast doby hotelowej trafia nam się na doba „tratwowa” – jedyna w swoim rodzaju i wspominana przez dzieci wielokrotnie Sprzęt wynajmujemy w agroturystyce „Dolina Biebrzy”. Pierwszego dnia około południa właściciel woduje nas kilka kilometrów w górę rzeki, byśmy z jej nurtem (który okazał się z czasem znikomy) przybili następnego dnia do plaży agroturystyki we Wroceniu. Więc… rozpoczynamy naszą przygodę, pełni emocji i niedowierzania wręcz, że jesteśmy tu i teraz, na wodach cennej Biebrzy, otoczeni jej przyrodą, którą pragnęliśmy już od dawna poznać. Żwawo wprawiamy w ruch kilkumetrowe pagaje i pchani wiatrem pędzimy, zdawałoby się, w zawrotnym tempie. Cumujemy więc do brzegu, w obawie, by nie skończyć naszego rejsu przedwcześnie, ale i w potrzebie, by „upichcić” obiad i zażyć nieco kąpieli słonecznych, jak też wodnych, w ten piękny sierpniowy dzień . Podczas gdy rodzice grillują (sprzęt na wyposażeniu tratwy) dzieci eksplorują wszystkie zakamarki tratwy, a zwłaszcza dach, z którego przez lornetkę obserwują okolicę i od czasu do czasu ptaki. Zaczynają niekończącą się zabawę (praktycznie 24-godzinną) w zanurzanie, skoki do wody, nurkowanie. A woda zimna i … momentami bardzo głęboka (na wyposażeniu tratwy są koła ratunkowe). Niejednokrotnie pagaj zanurza się aż po czubek i zaczyna wiać przeciwny wiatr, cofając nas w górę rzeki… Te przeciwności, ale też sprawne „wejście w zakręt” czy odbicie od brzegu (często i gęsto porośniętego szuwarami) zaczynają stanowić nie lada wyzwanie i martwić nas czy w ogóle dopłyniemy na czas… Godzina oddania tratwy jest umowna, każdy zrozumie losowe opóźnienie, jednak nasze dalsze plany nie przewidują spóźnienia... Tymczasem nastaje wieczór, a rozpoczyna walka ze zmorą tych okolic – komarami… Walczymy dzielnie, ale i tak pogryzieni i zmęczeni kończymy ten dzień ścieląc „prycze” karimatami i śpiworami. Funkcjonalność tratwy jest niezwykła i na tak małej przestrzeni może pomieścić 6 osób. Oczywiście możliwe jest wypożyczenie tratw większych i na dłuższy okres czasu (nawet 2 tygodnie). W nocnej ciszy nasłuchujemy przybrzeżnych nawoływań łosia – symbolu tych ziem, jak też wpatrujemy się w rozgwieżdżone niebo. Jest bajecznie! Choć bardzo wczesna pobudka nazajutrz wraz z pierwszymi promieniami słońca nie wzbudza już takich emocji… Po kolejnym posiłku na wodzie (przyjemność jedyna w swoim rodzaju) nabieramy sił i wracamy do pracy… a dzieci do wody . Widzimy już w oddali zabudowania Wrocenia, mijamy inną, zacumowaną tratwę oraz kilka osób w kajakach lub na kanadyjkach płynących akurat pod prąd. Wreszcie dobijamy do celu i zdajemy tratwę w całości gospodarzowi. PARK WIELORYBA W REWALU To fantastyczne miejsce pod honorowym patronatem znanego nam z dotychczasowych lektur i podziwianego Aleksandra Doby. Przy dobrej pogodzie, a wręcz upalnej jaką mamy w dniu odwiedzin, można tu spędzić cały dzień czytając szczegółowe tablice informacyjne, a w przerwach korzystając z piaszczystego placu zabaw w morskim stylu oraz równie piaszczystej „plaży” z leżakami . Park podzielony jest na 4 strefy tematyczne i pozwala poznać temat morza dogłębnie, jak również spojrzeć prosto w oczy groźnym rekinom i wielkim wielorybom oraz dowiedzieć się wreszcie gdzie jest Nemo, a także poznać ryby, które spożywamy w nadmorskich smażalniach. Dzieci są zachwycone tym miejscem! Park Wieloryba pozwala z pewnością na miłą odmianę od ciągłego plażowania. ENERGYLANDIA W ZATORZE Ten największy w Polsce park rozrywki to raj dla dzieci pełen roller- i watercoasterów oraz całej masy innych atrakcji (np. kino 7D). Odwiedzamy go z początkiem września i eksplorujemy takie strefy jak: Ekstremalna, Familijna, Bajkolandia, Smoczy Gród, Big Milk Water Park i Aqualantis. Dwie ostatnie wodne strefy były już nieczynne mimo wyśmienitej pogody. Nie brakowało jednak okazji do „skąpania się”, jako że wiele atrakcji zbudowanych jest na wodzie i przewiduje zjazdy pontonami ostro w dół (Anaconda) lub tuż pod wodospadami (Jungle Adventure), strzelanie z armatek wodnych (Splash Battle), itp. W każdej ze stref „zaliczamy” wiele różnorodnych atrakcji, choć rollercoastery są najbardziej pożądanymi! Po każdej przejażdżce można wykupić zdjęcie i czasami naprawdę warto, bo sfotografowana z zaskoczenia twarz, na której maluje się cała gama emocji to niezastąpiona pamiątka i ogrom śmiechu dla reszty rodziny! To nie do wiary, ale Energylandia wciąż się rozbudowuje, więc następną wizytę musimy koniecznie zaplanować na pobyt co najmniej dwudniowy, z noclegiem na pobliskim polu namiotowym i kamperowym (możliwość płatności bonem turystycznym). Bardziej wymagający turyści mogą skorzystać ze strefy hotelowej oraz pozostałej ogromnej bazy noclegowej w najbliższej okolicy. W Energylandii organizowane są dodatkowe, specjalne wydarzenia, jak Magic Night, Halloween, Winter Kingdom oraz Oktoberfest i Polska Złota Jesień. Odwiedzając park 12go września mamy okazję uczestniczyć w tych dwóch ostatnich wydarzeniach jednocześnie (jedno właśnie się kończyło, a drugie dopiero zaczynało). Wszystkie alejki udekorowano przepięknie jesiennymi motywami, pełno było wokół dyni, wrzosów i innych kwiatów. Również punkty gastronomiczne nie szczędziły ozdób i ofert w duchu Oktoberfest. Ich największe zagęszczenie i różnorodność spotkaliśmy na wejściu do Smoczego Grodu. Dzieci opuszczają Energylandię tak pełne emocji i niedosytu, że rozmowom na temat tego co przeżyły i co planują przeżyć przy następnej wizycie nie ma końca przez najbliższy miesiąc . APILANDIA W KLECZY DOLNEJ To Interaktywne Centrum Pszczelarstwa położone ok. 5 minut drogi od Wadowic „wie” o pszczołach wszystko. Wykupując bilet podstawowy zostajemy oprowadzeni po licznych pomieszczeniach eksponujących pszczeli świat w sposób niezwykle kompleksowy i rozbudzający ciekawość (zwłaszcza dzieci) dzięki ekranom dotykowym, nagraniom, quizom czy zabawom interaktywnym. Przenosimy się do tej magicznej krainy na długo i nie możemy wyjść z podziwu jak bardzo nowoczesna jest technologia pszczelarska w przypadku ogromnych gospodarstw pasiecznych jakim jest lokalna firma LYSON (pod której skrzydłami wyrosła Apilandia). To firma z długimi tradycjami znana na całym świecie i zaangażowana w uświadamianie jak ważną rolę odgrywają pszczoły w naszym życiu i dająca przykład jak należy je chronić i dbać o ich populację. W budynku Apilandii można kupić różne słodkości na bazie miodu (wyrób własny), jak również ozdoby z wosku pszczelego (można je wykonać samodzielnie jeśli do biletu podstawowego dokupi się opcję warsztatów) oraz przeróżne kosmetyki na bazie miodu (również do samodzielnego wykonania jeśli wykupi się opcję „mini spa”). Wybierając pełny pakiet można spędzić w Apilandii ponad 3 godziny, a po doliczeniu czasu na wybór słodkości i pamiątek (zakupiliśmy „pszczółkowe” maseczki) oraz podziwianie pszczelich wyrobów nawet pół dnia… MAGICZNE OGRODY W TRZCIANCE To zaczarowana kraina pełna zieleni, wodnych zakamarków, ciekawych stworzeń i … Więcej nie zdradzimy . Dzieci są tu w swoim żywiole, a rodzicom udaje się nawet momentami przysiąść, relaksując się w upalny lipcowy dzień. Odwiedzamy wiele tematycznych krain pełnych zabawy, ale i refleksji. Bilety nie należą do tanich, najlepiej gdy jeden z członków rodziny obchodzi akurat urodziny – wtedy płaci zaledwie 1 zł . MUZEUM ROGALA W POZNANIU Znajduje się na Rynku Starego Miasta, przy ul. Klasztornej. Po zakupieniu biletów wchodzimy na piętro do dużej sali, gdzie dzieci ubierane są w fartuszki oraz specjalne czapy i … biorą się do pracy! Prowadzący zapoznają humorystycznie (używając gwary poznańskiej) z procedurą wytwarzania rogali świętomarcińskich, a dzieci próbują nadążyć . Niestety, nikt z nas, ni szczun, ni mela, nie spamiętał sekretu udanego wypieku… Na koniec odbywa się degustacja i wręczenie Certyfikatów Rogalowego Czeladnika. Dodatkowo, z okien Rogalowego Muzeum, położonego vis-a-vis Ratusza, podziwiamy równo w południe trykające się koziołki. Jest z nimi związana pewna legenda – to zagadka dla ciekawych . Koziołki to niekwestionowany hit Poznania! BLUBRY 6D W POZNANIU To magiczne miejsce przy ul. Wronieckiej gdzie zanurzamy się w świat legendarnych historii w 6D! Potrzebujemy zatem specjalnych okularów i podążając za przewodnikiem przemierzamy kolejne „wciągające światy”. Na koniec poddani zostajemy testowi na znajomość gwary poznańskiej, który niestety oblewamy… „Wczuwamy się” jednak w klimat dawnego Poznania i jego legend. MUZEUM ARKADEGO FIEDLERA W PUSZCZYKOWIE Nie odwiedzamy wprawdzie samego wnętrza, a rozległy teren wokół muzeum. Ten „Ogród Kultur i Tolerancji” jest bardzo ciekawie zagospodarowany rzeźbami nawiązującymi do tajemniczego świata Indian Ameryki Południowej. Odnajdujemy i zwiedzamy Piramidę oraz rekonstrukcję okrętu Kolumba – Santa Marię. Podziwiamy też replikę myśliwca Hurricane. To nielada gratka dla miłośników talentu autora „Dywizjonu 303” . GRÓD W POBIEDZISKACH W tym miejscu króluje żywa historia – można wcielić się w rolę rzymskiego legionisty lub piastowskiego wojownika. Dzieciom szczególnie przypada do gustu średniowieczny plac zabaw (drewniana karuzela, zbroja rycerska, gry „planszowe”) . Naokoło rozstawione są wierne kopie dawnych maszyn oblężniczych. Za drobną opłatą próbujemy swych sił w strzelaniu z kuszy z efektem mizernym… Obowiązkowo robimy jeszcze postój w sklepiku z pamiątkami, choć najważniejszą ofertą Grodu Pobiedziska jest nauka poprzez zabawę! ŻYWE MUZEUM PIERNIKA W TORUNIU Mieści się przy ul. Rabiańskiej 9 i stanowi esencję „toruńskości”. Natomiast w ocenie dzieci gwarantuje „ubaw po pachy” . Uchyla nam rąbka tajemnicy wypieku słynnych pierników – być może uda się odtworzyć te pyszności w domu bazując na zakupionej recepturze sprzed wieków. To co udaje się upiec w tempie ekspresowym na miejscu (więc niestety niejadalne) zabieramy ze sobą na pamiątkę. Czas spędzony z „mistrzami” wspominać będziemy długo, choć wiele żartów, opowiastek czy komentarzy zasłyszanych gwarą nie sposób spamiętać … Na ścianie zawieszamy pamiątkowy certyfikat oraz symboliczny piernik, który ponoć przynosi szczęście domowi – na to liczymy . DOM LEGEND W TORUNIU Znajduje się przy ul. Szerokiej 35 i gwarantuje świetnie spędzony czas. W sposób niezwykle humorystyczny mamy okazję poznać najciekawszych toruńskich bohaterów historii niezwykłych, zabawnych, mrożących krew w żyłach, a przy tym refleksyjnych … Opuszczamy to miejsce ciężsi o wiele mądrości, przestróg i morałów, jak również zaznajomieni z toruńską gwarą 😊. MUZEUM ZABAWEK W KUDOWIE ZDROJU Znajduje się przy ul. Zdrojowej 46B. Trafiamy tam przypadkiem spacerując po pięknym uzdrowisku i w samą porę, by przyłączyć się do warsztatów tworzenia własnych zabawek odbywających się w ramach polsko-czeskiego festiwalu. Podobnych inicjatyw organizuje muzeum wiele, a eksponaty, które oferuje to istne „cacka”. Rodzicom gwarantuje wspomnień czar, a dzieciom zachwyt nad kunsztem wykonania. Nie sposób opuścić to miejsce zbyt szybko… KARKONOSKIE TAJEMNICE W KARPACZU To interaktywna wystawa zapoznająca z legendami o Duchu Gór oraz jego tajemnicami. Ciekawie, z „bajerami” (to co dzieci lubią najbardziej), choć trochę straszno… „Karkonoskie tajemnice” nagrodzono w 7. Edycji konkursu National Geographic Polska „7 nowych cudów Polski”. Wystawa znajduje się przy ul . Mickiewicza, w ścisłym centrum Karpacza, tuż obok muszli koncertowej wśród ładnej kompozycji zieleni. TIME GATES W JELENIEJ GÓRZE Znajduje się przy ul. Chełmońskiego 3 i pozwala odkrywać tajemnice największych podziemi w Karkonoszach… Wyruszamy w podróż w czasie i przestrzeni przeżywając ogrom emocji i wracając nieco oszołomieni do rzeczywistości… Za dużo nie możemy zdradzić – bardzo polecamy wizytę w tym miejscu! Autorka tekstu i zdjęć: Danuta Gawałkiewicz Przeczytałeś artykuł w portalu - Miejsca Przyjazne DzieciomPOLECANE NOCLEGI PRZYJAZNE DZIECIOM: >>KLIKNIJ TU<< Jeśli podoba Ci się nasz artykuł lub masz do niego uwagi, zostaw komentarz poniżej. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Portal Co roku dochodzi do tysięcy kolizji i wypadków z udziałem zwierząt dzikich i gospodarskich. W niektórych giną ludzie, w większości - zwierzęta. Tych w miastach jest coraz wideo: Tak powinno przygotować się auto na Problemy związane z niekontrolowanym zasiedlaniem miast przez dzikie zwierzęta mają charakter powszechny i narastający. Coraz częściej pojawiają się głosy, że zjawiska tego nie da się trwale wyeliminować - pozostają jedynie działania profilaktyczne - czytamy w raporcie NIK o dzikich zwierzętach wolno zyjących. Problem jest chociażby z dzikami. Te niewiele robią sobie z diabolicznego planu wytępienia gatunku, który wymyślił były już minister Jan Krzysztof Ardanowski. To krwawe zlecenie opiewało na odstrzał ponad 6 tysięcy dzików w całym województwie, tylko jedno koło łowieckie „Ostromecko” miało ich zabić 55. Dziki jednak tak jak odwiedzały Bydgoszcz, tak odwiedzają dalej. Tym częściej, im trudniej im znaleźć pożywienie w naturalnym środowisku i tym częściej, im presja ze strony myśliwych jest większa – w mieście nikt do nich strzelał nie biegają po górkach i lasachDziki stale obecne są w lasach na Osowej Górze, pojawiają się też na Jachcicach. - Ślady dzików regularnie można zobaczyć na fordońskich górkach, ponownie pojawiły się też w okolicach wałów wiślanych, gdzie kilka lat temu myśliwi zorganizowali niesławne polowanie – mówi nasz Czytelnik z Nowego Fordonu. - Za wałami w kierunku Strzelec, idąc brzegami Wisły widać regularne miejsca żerowania bobrów, niektóre drzewa już leżą, inne są „nadgryzione”.Bobry spotkać można również w okolicach Wyszogrodu, ich obecność stwierdzono także w Brdzie, blisko Wyspy Młyńskiej. Dzikie zwierzęta „kręcą się” nawet w centrum miasta – w maju zeszłego roku operatorzy miejskiego monitoringu przecierali oczy ze zdumienia, gdy zauważyli biegającą po starym rynku małą sarnę, która trafiła aż pod drzwi jeszcze mają spokójPóki co myśliwi, choć bardzo by chcieli, nie mogą strzelać do wilków, choć jak pokazuje praktyka, niektórzy z zakazami są na bakier. Wilki jednak również pokazują się w najbliższej okolicy Bydgoszczy, niedawno zaobserwowano i sfilmowano jednego w Łochowie. Niektóre giną pod kołami samochodów. Taki los spotkał 10-letniego wilka, który przed kilkoma tygodniami zginął pod kołami na terenie Nadleśnictwa Solec Kujawski. I to właśnie zagrożenie dla ruchu jest tym, na które mieszkańcy zwracają największą się wzięły nazwy bydgoskich osiedli? Poznaj historie i legendy [zdjęcia]Sarna pod kołami, auto w rowie- Sam lubię zwierzęta i nie mam nic przeciwko ich obecności, ale o ile autostrady czy drogi szybkiego ruchu są zabezpieczone przed wbiegnięciem zwierzyny na drogę, to już ulice w Bydgoszczy i pod miastem nie, to oczywiste. W styczniu musiałem gwałtownie hamować na Zamczysku, bo pod koła z krzaków wyskoczyły mi dwie sarny. Na szczęście nikt za mną nie jechał, bo hamowanie było ostre, a ja wyleciałem z drogi. Sarny bardzo lubią też przebiegać przez drogę między Ostromeckiem a Dąbrową Chełmińską, trzeba tam bardzo uważać – ostrzega W 2020 roku mieliśmy takich zdarzeń w Bydgoszczy ze zwierzętami siedem, rok wcześniej sześć. Najwięcej było ich na ul. Lewińskiego, Fordońskiej za ul. Kaliskiego, Zamczysko, Pod Skarpą, Pileckiego - wylicza Tomasz Okoński, rzecznik ZDMiKP w zapłaci za zderzenie z dzikim zwierzęciem?Rzecznik zapewnia, że drogi na terenie miasta , którymi zarządza ZDMiKP - są ubezpieczone. - Nadleśnictwo wskazało nam miejsca gdzie występują migracje zwierząt i te miejsca zostały przez nas oznakowane. Gdy dojdzie do tego rodzaju zderzenia (zderzenie np. z sarną), kierowca może wystąpić do zarządcy drogi o odszkodowanie. Trzeba jednak pamiętać, że musi on udowodnić, w tym wypadku winę ponosił zarządca i że to z jego winy doszło do zdarzenia. Jeżeli do zdarzenia doszło z powodu winy zarządcy, kierowca otrzyma odszkodowanie - wyjaśnia Tomasz Cię może też zainteresowaćKoniec darmowego parkowania przy dworcu PKP Bydgoszcz Główna [wideo]Sprawa jest bardziej oczywista, gdy zwierzęta wtargną na drogę w związku z odbywającym się polowaniem. Wtedy winę ponosi koło łowieckie organizujące polowanie (obecnie polowania zbiorowe są zakazane). Skąd kierowca ma wiedzieć, że zwierzę spłoszył pojedynczy myśliwy?Z punktu widzenia kierowcy najgorsza sytuacja występuje wtedy, gdy nie ma świadków zdarzenia, do wypadku doszło nocą, a zwierze które brało udział w wypadku uciekło. Brak dowodów sprawia, że udowodnienie (bo to na poszkodowanym spoczywa obowiązek udowodnienia winy czy to zarządcy drogi czy kołu łowieckiemu) jest niezwykle o wypadkach z udziałem zwierzątObecność dzikich zwierząt w miastach wynika głównie z postępującej urbanizacji. Rozszerzanie granic administracyjnych miast powoduje, że włączane są do nich naturalne siedliska zwierząt, a ich szlaki migracyjne - przecinane. Zwierzęta szybko adaptują się do życia w warunkach miejskich, gwarantujących pokarm i dostępność schronień. Jednak występowanie ich w przestrzeni miejskiej często prowadzi do sytuacji konfliktowych - groźnych zarówno dla samych zwierząt jak i ludzi. Według policyjnego Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji w latach 2017-2019 (I półrocze) w Polsce doszło do 465 wypadków drogowych przy udziale zwierząt (oprócz wolno żyjących także domowych i gospodarskich), w wyniku których zginęło 27 osób, a 549 zostało rannych. W tym samym okresie zarejestrowano również ponad 62 tys. kolizje z udziałem ofertyMateriały promocyjne partnera

ślady dzikich zwierząt w polsce